Dodaj własną recenzję

S.T.A.L.K.E.R. Cień Czarnobyla - recenzja gry

Stalker

stalker – cień czernobyla

S.T.A.L.K.E.R. – ten akronim jest dla mnie wytrychem otwierającym wspomnienia, których próżno szukać w jakimkolwiek innym tytule. S.T.A.L.K.E.R. urzekł mnie i zawładnął moim czasem, sprawiając, że przeżywałem rozgrywkę niby uczestnictwo w symulacji świata, nie zaś jako widz obserwujący spektakl pośród teatralnych niemal dekoracji, jak ma to miejsce w innych produkcjach. S.T.A.L.K.E.R. – coś prawdziwego…


Do gry nie podchodziłem obarczony latami wyobrażeń i karmiony butnymi zapowiedziami producentów o ogromnym, żywym świecie w którym mogło zdarzyć się dosłownie wszystko. Owszem, coś tam słyszałem, że S.T.A.L.K.E.R. powstaje i powstaje i powstać nie może, ale jakoś nigdy nie czekałem na ten tytuł. Dlatego pewnie nie oceniam go przez pryzmat tego, co w nim jednak ostatecznie się nie znalazło, ale pod kątem tego, co jest. A co jest?

Jest Zona – wycinek świata o powierzchni kilkunastu ponoć kilometrów kwadratowych, na którym wskutek działań człowieka powstało coś zagadkowego – coś, co swą naturą przyćmiewa nawet katastrofę w Czarnobylu. Pełno w niej tajemniczych anomalii przeczących prawom fizyki – (śmiertelnie groźnych swoją drogą), istot na które wpływ Zony wywarł piętno potwornych deformacji oraz obszarów promieniowania mogących usmażyć naszego bohatera w kilkanaście sekund. Jednym słowem: Zona byłaby najpewniej najgorszym możliwym miejsce na piknik (nawet na skraju drogi ;-) gdyby nie jej efekty uboczne w postaci artefaktów będących tym, w co przekształcają anomalie kawałki naszego świata a osiągających na czarnym rynku astronomiczne kwoty. Z ich to właśnie powodu po Zonie krążą zbieracze-szabrownicy, zwani tu – a jakże – stalkerami. I to właśnie jednym z nich staje się gracz, z początku próbujący po prostu przeżyć a później starający się rozwikłać to, czym Zona właściwie jest.

Gdybym miał określić Stalkera (pozwolę sobie pisać bez kropek) dwoma słowami, powiedziałbym: swoboda i klimat. Swoboda działania umożliwiająca udanie gdzie nam się żywnie podoba (pod warunkiem, że uda nam się tam przeżyć). Wolność w wyborze sposobu przeprowadzania zadań i często ich kolejności. Stalker jest bowiem de facto first person shooterem z feelingiem cRPG zaledwie – co jednak umożliwia nam iście rpg-owe podejście do fabuły. Zapomnijmy o paskudnych skryptach odradzających nam wrogów za plecami, misjach, które da się przejść tylko w jeden sposób bo inaczej inny skrypt nie zaskoczy, o przewidywalnych walkach i nudzie. Tego nie znajdziemy w Stalkerze. Świat przedstawiony jest oparty o algorytmy zachowań, zarówno w odniesieniu do ludzi, nie-ludzi jak i zwierząt. Każda postać działa zależnie do aktualnej sytuacji, podobnie zwierzęta i inni bardziej niebezpieczni mieszkańcy Zony. Do tego każde z nich ma swoje priorytety – zwierzęta chcą jeść, więc atakują stalkerów – stalkerzy chcą żyć więc walczą ze zwierzętami, a jeśli tego nie robią, to wałęsają się po okolicy poszukując artefaktów, co nieraz kończy się wymianą ognia z innymi mniej przyjaźnie nastawionymi grupami poszukiwaczy. Prosty przykład z gry: wracałem drogą mijając ciała zabitych przeze mnie wrogo nastawionych wojskowych i nagle zauważyłem kilka zmutowanych dzików odciągających je by się nimi pożywić w odosobnieniu. Stałem chwilę obserwując sytuację – po czym nagle jedno ze zwierząt ruszyło w moją stronę a po nim następne, gdyż widocznie zbliżyłem się za bardzo i poczuło się zagrożone. Oczywiście zmuszony zostałem do ucieczki, gdyż akurat nie miałem przy sobie tyle amunicji by marnować ją na takie głupoty jak trzebienie zwierzyny łownej. Cała akcja była całkowicie spontaniczna i nieskryptowana – ot, samo życie. A to wszak przykład pierwszy lepszy i jeden z wielu – zapewniam.

stalker, cień czernobyla


Tym, co właśnie urzekło mnie w tej grze, to jej nieliniowość i poczucie, że nie jest się pępkiem świata wokół którego kręci się akcja. Nie jesteśmy zbawcą ludzkości – po prostu chcemy wyjaśnić kilka spraw i odnieść przy tym własną korzyść, nawet kosztem całego świata Zony, jak się później okazuje.

S.T.A.L.K.E.R. to niewątpliwe kawał dobrej produkcji, także pod względem technicznym. Na moim archaicznym sprzęcie (Pentium 2.8 GHz, 1GB Ramu i Radeon 9800) gra w 1024×768 chodziła płynnie w najwyższych ustawieniach – aczkolwiek grałem na opcji DirectX 8 (a jest też i znacznie przecież ładniejsza opcja pod DirectX 9) – i trzeba przyznać – jest to najładniejsza gra napisana pod tę wersję bibliotek Microsoftu. Ostre tekstury, ładne cienie, ragdoll i uwaga! – balistyka pocisku szczególnie istotna przy strzelaniu z karabinów snajperskich, do tego rozległe przestrzenie jak i klaustrofobiczne podziemia laboratoriów a wszystko skąpane (poza tymi podziemiami oczywiście :-) w promieniach słońca – pomarańczowych rano a czerwonych wieczorem. Samo obserwowanie cieni otoczenia przesuwających się w zależności od położenia słońca jest już ciekawym przeżyciem – aczkolwiek wymagającym niemałej cierpliwości :-)

Na Stalkerze widać lata pracy poświęconej przez twórców, czego efektem jest spójny, samodzielny świat tworzący skończoną iluzję czegoś naprawdę realnego. S.T.A.L.K.E.R. nie jest tylko grą – to coś więcej – to symulator Zony w której gracz stara się przeżyć – Zony w której obcesowy postkomunistyczny klimat walczy z duchem odległej katastrofy i nieuchwytnej aczkolwiek niepokojącej tajemnicy, której uczestnikiem jest wszystko dookoła – także i my sami.

S.T.A.L.K.E.R.- a mogę szczerze polecić każdemu fanowi cRPG, choć nie ma tu żadnego levelowania postaci – jest za to ten sam rodzaj nieśpiesznej rozgrywki (gdy nie walczymy o własne życie oczywiście). Również graczom lubującym się w strzelaniu grę mogę z czystym sumieniem polecić – ilośc broni, jej realistyczne zachowanie, naprawdę dobrze zrobione hitboxy i wreszcie szokująca wprost inteligencja ludzkich przeciwników mówią same za siebie. Także fani postapokaliptycznych klimatów i atmosfery stałego zagrożenia znajdą tu coś dla siebie. Produkcji zaś nie polecam wszystkim, którzy oczekują prowadzenia za rączkę przez scenarzystów eksterminując wszystko na jedynej drodze, którą mogą iść i to bez krzty własnej inwencji – jak ma to miejsce choćby w królowej skryptów – Call of Duty… To nie ta liga. To nie ten poziom.


Komentarze

2 komentarze, Dodaj Komentarz
  • Świetna recka! Szkoda że gry nie ma na xboxa, ale chodzą słuchy że może będzie jakiś port.Pozdro

    około 2 lat temu
    Gameo rainbow6
  • bardzo dobra recka pokrakku, właściwie czytam ją już po raz drugi. niestety nie znam gry ale pod wpływem twoich trzech recek chyba nie pozostaje mi nic innego jak je po prostu wszystkie kupić

    translation missing: pl, datetime, distance_in_words, almost_x_years temu
    Lebowski pikej
Dodaj Komentarz

Polecamy

  • EmuSite - Wszystko o emulacji i nie tylko!

    EmuSite - Wszystko o emulacji i nie tylko!

    EmuSite - Wszystko o emulacji i nie tylko!

  • TechCloud.pl - gry, gadżety, nowe technologie

    TechCloud.pl - gry, gadżety, nowe technologie

    TechCloud.pl - gry, gadżety, nowe technologie

    pk
  • Centrum Terraria

    Centrum Terraria

    Centrum Terraria

    pk
  • Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

    Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

    Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

    pk
  • Farmersi - najlepsza gra ekonomiczna!

    Farmersi - najlepsza gra ekonomiczna!

    Farmersi - najlepsza gra ekonomiczna!

    pk
  • Gamedec Zone

    Gamedec Zone

    Gamedec Zone

    pk