Sniper Ghost Warrior
Czy Sniper Ghost Warrior będzie polską produkcją, która odniesie spektakularny sukces? Czy też na dużych aspiracjach się skończy? Przeczytajcie całą recenzję gry.
Grę otwiera znane z internetu intro. Na początku mam tutorial w formie strzelnicy, gdzie uczymy się strzelać. Zaczynamy od bliskich dystansów, ucząc się gdzie jest spust, następnie przechodzimy na strzelanie z wykorzystaniem lunety, by w końcu zmienić broń na karabin dalekodystansowy (w ładnym maskującym ubranku). Strzelamy do celów stabilnych jak i w ruchu. Instruktor wprowadza nas w tajniki obsługi lunety jak i różnych czynników wpływających na trajektorię lotu pocisku. Tak, tor lotu pocisku nie jest liniowy, lecz w końcu kula opada wraz z dystansem, a kierunek i siła wiatru ma odczuwalny wpływ na to czy trafimy czy też nie. Powiem szczerze, że niektóre cele na strzelnicy zjadały mi cały magazynek. Naukę skończyłem kilkoma rzutami granatem, bo nie mogłem się już doczekać prawdziwej akcji. Na strzelnicy można “nie chcący” trafić w jakiegoś lecącego ptaka, co oczywiście nie umknęło uwadze mojej starszej córce, no i Jej ta gra od razu przestała się podobać. NA RAZIE JEST FAJNIE!
Grę rozpoczynamy w jakiejś dżungli, na początku walczymy bardziej z nieokiełznaną naturą, przemieszczając się zakamuflowaną liśćmi i ruinami krwawą ścieżka (co chwila na naszej drodze spotykamy zamyślonych Panów) by dotrzeć do pięknego, wręcz widokowego urwiska, z którego rozpościera się widok na skąpaną w słońcu, gwałcącą otaczającą zieleń swym industrialnym kształtem rafinerię. Po krótkim podsłuchu otrzymujemy zgodę na poczęstowanie jednego z panów ołowiem. Strzał jest pięknie przedstawiony przez lecącą razem z pociskiem kamerę. Potem jest już tylko “Fire Fight”, każdy kto ma coś do strzelania pruje do nas i trzeba uciekać. Na tym zakończę wątek fabularny by nie psuć nikomu przyjemności, tak przyjemności bo scenariusz i realizacja jest pierwsza klasa.
Gra wita nas dość ładną grafiką, żywą zielenią, wszystko się rusza pod wpływem wiatru. Przeciwnicy są ok, ładnie “reagują” na spotkanie pociskiem. Ścieżka dźwiękowa- też bez zarzutu.
W samej grze pomaga bullet time- nazwany tutaj “Koncentracja” naprawdę bez tego ciężko trafić na dalszych dystansach. Mamy też wskaźnik naszej " wykrywalności", czyli jak bardzo jesteśmy u wroga na widelcu.
W czasie ostrzału mamy u góry półokrąg ze znaczkiem, z której strony oddano strzał lub strzały, to się przydaje, bo często jesteśmy ostrzeliwani z dość dalekich dystansów.
Tyle wrażeń po paru minutach grania, ciekawe jak będzie dalej?! Pozytywne wrażenie jednak jest. Czuć że chłopaki z City Interactive przygotowali dla nas kawałek fajne zabawy w sposób niezbyt nachalny i dość sugestywny.
Im dalej w las, tym ciemniej

Gra niestety nie jest idealna, na co mógłby wskazywać powyższy opis. Osobiście uważam, że gra ma jedną zasadniczą wadę- przeciwnicy widzą nas poprzez liście i zarośla! Nie opłaca się skradać w pozycji leżącej, bo my nic nie widzimy a nas tak, nie mamy przez to szans na równą walkę z nimi. Pomaga to, że „błyszczą się” na czerwono, ale Oni i tak zazwyczaj widzą nas z daleka i najlepszym sposobem określenia ich pozycji jest wystawienie się na ostrzał. Dziwną sprawą jest też to, że jesteśmy Dość wyraźnie ograniczeni w ruchu po planszy i w zasadzie musimy wędrować przez sam środek pola walki.
Niestety nasz kolega, mocno wybiórczo pomaga nam w akcji, są chwile że coś tam nam pomoże, ale większość z tych akcji jest zbudowanych na skryptach- nie ostrzeże nas o większości przeciwników, nie strzela, nie walczy, spełnia chwilami tylko rolę przewodnika, by po chwili stanąć na środku pola walki czekając na to, aż zabijemy wszystkich w okolicy. Przeciwnicy oczywiście prowadzą ostrzał w naszym kierunku jeszcze zanim Gracz mniej więcej zorientuje się w ich liczbie i kryjówkach (co ja pisze, wystarczy że nie będą strzelać to ich nie znajdziemy). Okazuje się szybko, że nasz kompan jest kuloodporny (gdyby wróg MÓGŁ podejść bliżej to może okazało by się, że jest nasz kolega jest Supermanem i jest odporny na inne sposoby ataku), przez przeoczenie nie sprawdziłem czy przypadkiem nie mogę go użyć jako tarczy. Wszystko jedzie na skryptach, i to strasznie topornych! Frustracja jest nieunikniona!
W czasie gry możemy podbierać broń przeciwnika, nie bardzo wiem po co, bo nigdzie żadnych magazynków nie widziałem, a nasz karabin ma parę set sztuk amunicji. Sama wymiana broni jest źle zrobiona. Trzymam broń krótką, podchodzę do obcej broni i wciskam X, w tym momencie rzucamy przed siebie (na szczęście w dość rzadkie krzaki) naszą osobistą broń snajperską (!!!!!). W naszych rękach pojawia się obcy karabin, nasz krótki pistolet jest nadal na swoim miejscu, a my szukamy naszej zasadniczej snajperskiej broni gdzieś w krzakach, modląc się by optyka nie uległa zniszczeniu (na szczęście developer nie był aż tak pomysłowy).
Musimy też uważać na korzystanie z menu w czasie gry, bo jeżeli akurat kucamy za jakimś kamieniem, to wracając do walki od razu wstajemy na baczność. W przypadku pozycji leżącej ten „trik” akurat nie działa. No nie wiem, może to jakieś utrudnienie ze strony producenta by jak najmniej korzystać z tej opcji.
Na razie tyle zauważonych wad. Mam nadzieję, że producent już przyszykował patch, który usunie wszystkie wspomniane wady. Gra nadal robi na mnie wrażenie pod względem grafiki i prowadzonej walki. Ciekawym efektem jest zmiana ogniskowej „naszego oka”, skupiamy się tylko na tym w co celujemy, fajne to jest, tylko że nie przypominam sobie czegoś takiego strzelając z prawdziwej lunety.
Będę grał dalej, mimo że gra frustruje i ciężko przejść nawet początkowe etapy. Sprawdzę też Xbox Live w oczekiwaniu na jakieś uaktualnienie. Proszę, wręcz błagam o nie! Bo szkoda takiej fajne gry.

colo
Paweł