End War
Tom Clancy’s EndWar był reklamowany jako innowacyjny RTS dostępny na PC-ty oraz konsole nowej generacji. Był też ciepło przyjęty przez szerokie grono fanów tego gatunku. Nic dziwnego, że Ubisoft postanowił zmaksymalizować zyski płynące z tego tytuły i wydał grę na przenośne konsole. Ale czy warto zakupić tą grę? Przeczytaj recenzję a się dowiesz.
Fabuła.
Jak to bywa w przypadku Tom Clancy’iego fabuła gry ociera się o Political Fiction. Mamy niedaleką przyszłość, w której z powodu ogólnoświatowego kryzysu naftowego dochodzi to wojny nuklearnej. Po pewnym czasie, gdy zginęła już dostateczna liczba ludzi na świecie, znów zapanowuje pozorny spokój. Na gruzach dawnych państw powstają trzy obozy militarne :
Enforcers – europejczycy i znajomi
Joint Strike Force – Amerykanie i ich ziomkowie
Spetsnaz Guard Brigades – Rosjanie i ich kamraci
Jak się można domyśleć, pokój nie trwał zbyt długo. SGB posiadała sporą rezerwę ropy co nie podobało się reszcie i wybuchła kolejna wojna.
I tak oto prezentują się realia, w których to przyjdzie nam toczyć bitwy.
Wspomnę dodatkowo, że grafika wraz z graniem staje się coraz gorsza a bezsensowny tekst zalewa połowę ekranu. Fabuła tej gry jak i jej prowadzenie zasługuje na negatywną ocenę.
Rozgrywka.
Tu należy się solidny kop w du*ę Ubisoftu. Kto grał w Advanced Wars na GBA lub NDS już wie czego się spodziewać.
Mechanika gry EndWar jest kopią Advanced Wars i to na dodatek nieudolną! AW na GBA miało więcej polotu i możliwości – tutaj to po prostu tragedia.
Ale zacznijmy od początku, grę reklamuje się jako RTS’a co jest bzdurą, bo jest to strategia turowa.
Bitwy toczymy na mapach podzielonych na pola, do walki wykorzystujemy natomiast asortyment różnych jednostek zaczynając na zwykłym oddziale piechoty na bombowcach kończąc. Każda jednostka w opisie statystyk opisane ma przeciw czemu dobrze walczy a przeciw czemu nie. Jak się można domyślić, walka odbywa się na zasadzie papier-kamień-nożyce (+ kilka dodatkowych) np. “czołg > wyrzutnia rakiet > bombowiec > czołg” koło się zamyka. Jak już wspomniałem zabawa odbywa się w systemie turowym, tylko że nieco udziwnionym. Mamy pierwszą turę gdzie ruszamy jednostkę, a potem następną gdzie możemy dopiero zakatować, wole stary dobry system ruch-atak-koniec tury. Misje są różne, począwszy od wybij wszystkich na mapie, kończąc na zajmij bunkier lub budynek.
Grafika.
EndWar zapewni niebywałe wrażenia związane z grafiką, człowiek czuje się jakby cofnął się w czasie o kilkanaście lat. To nie lada wyczyn zrobić grę na PSP z gorsza grafiką niż Advanced Wars (2001.r na GBA). Gra jest brzydka, szara, lokacje odstraszają, a animacja przy walkach to koszmar. O ile w Half-Minute Hero grafika rodem z pierwszego FF miała jakieś uzasadnienie to tutaj winę ponosi leniwi twórcy gry.
Werdykt.
Stanowczo nie polecam tej gry. Szczerze zdziwiłem się gdy kupiłem ją od poprzedniego właściciela za 30zł (praktycznie nówka), teraz rozumiem że chciał się jej jak najszybciej się pozbyć. Jeśli macie kasę i chcecie zagrać w grę pokroju Advanced Wars, zapikujcie sobie emulator w GBA do PSP, bo Tom Clancy’s EndWar na NDS to totalna porażka.
Andrzej